Jak zawsze prawda leży gdzieś po środku, choć w tym wypadku bliżej jednej niż drugiej strony.
Amuzja jest zaburzeniem, głuchotą wybiórczą w stosunku do tonów muzycznych. Zaburzenie to dotyka 4% populacji[1]. Jeden rabin powie – dużo, drugi rabin powie – mało.
Z czym się zaś ta amuzja wiąże? Zazwyczaj jest to połączenie trudności z rozpoznaniem wysokości dźwięków (a więc różnic czy dźwięk jest wyższy czy niższy), trudnościami z poczuciem rytmu, dysfunkcjami w zakresie nauki gry na instrumencie, problemami z rozróżnianiem dwóch melodii, bardzo słaba pamięć muzyczna, brak umiejętności rozpoznawania piosenek. Część osób z tym zaburzeniem percypuje muzykę jako hałas lub coś nieprzyjemnego. Pamiętajmy jednak, że amuzję ma tylko 4% społeczeństwa.
No dobrze, pójdźmy krok dalej – powiecie, że przecież więcej niż 4% populacji fałszuje. Co więc sprawia, że słyszymy, nie mamy problemów neurologicznych, ale nadal nie trafiamy w dźwięki? Kwestia ta jest złożona. Trudności zaczynają się już w wieku dziecięcym, a nawet niemowlęcym. Przede wszystkim nie mamy wzorców oraz kultury, która nakłania do śpiewania i w której śpiew jest czymś spontanicznym. Później zaś jest tylko gorzej. Idziemy do szkoły, mamy zajęcia muzyki, gdzie nie ma czasu na pracę indywidualną i korygowanie każdego dźwięku ucznia. Ci “lepsi” uczniowie są promowani, występują w apelach i mają możliwość doskonalenia swoich głosów, gdy ci słabsi są odstawieni niejako na bok. I nawet jeśli słyszymy nieźle, potrafimy odróżnić wysokości dźwięków, to nadal, śpiewając słyszymy nasz głos w inny sposób. Dodatkowo zdarza się, że repertuar jest zdecydowanie niedostosowany do wieku ucznia. Nie mówię tu tylko o tematyce, ale przede wszystkim o skali. Tak więc kończymy szkołę z przeświadczeniem, że nie umiemy śpiewać, mimo że są liczne badania wskazujące na to, że MOŻNA się nauczyć[4]. Z własnego doświadczenia również powiem, że można. Pracowałam z dorosłymi uczniami, którzy ledwo trafiali w dźwięki na pierwszych zajęciach, a dzisiaj radzą sobie bardzo przyzwoicie i z powodzeniem śpiewają w chórach.
Wracając do amuzji. Jeśli mamy amuzję…czy możemy coś z tym zrobić?
Nie możemy. Są przesłanki, że można pracować nad amuzją w wieku dziecięcym (przedszkolnym), jednak u dorosłych jest już za późno.
Podsumowując. Większość społeczeństwa może nauczyć się śpiewać. Jednym zajmie to więcej, innym mniej czasu, jednakże jest to osiągalne. Część społeczeństwa niesłusznie twierdzi, że jest „głucha muzycznie”.
Około 4% osób nie może nauczyć się śpiewać, jednak dość łatwo jest sprawdzić czy znajdujesz się w tej grupie. Jeśli chcesz sprawdzić w jakim stopniu masz rozwinięty słuch muzyczny, zapraszam Cię do zapisania się do poniższego testu słuchowego.